niedziela, 11 grudnia 2016

Włochy - Rzym

Wszystkie drogi prowadzą do... Rzymu.

Na jego zwiedzanie mieliśmy tylko 1 dzień. Zdecydowanie za mało.

Zapraszamy do przeczytania naszych krótkich wspomnień z Wiecznego Miasta.

 

Do centrum Rzymu od naszego noclegu mieliśmy 30 km. Nocowaliśmy w Lido di Castel Fusano, na kempingu -

Camping Internationale di Castelfusano. Był to jeden z najgorszych kempingów, na jakim byliśmy, ceny standardowe jak na tamten okres, ale za te warunki dużo za wysokie. Na kempingu było Wi-Fi, ale "działało" (a raczej mega zamulało) tylko w pobliżu restauracji. Skrzynki z prądem były tylko przy niektórych miejscach namiotowych, teren był bardzo nierówny, a łazienki.. cóż,wymagają solidnego remontu. Plusem był sklepik, który, czynny do późna, oferował najpotrzebniejsze produkty.

Nieopodal kempingu znajduje się przystanek autobusowy, skąd można dojechać do centrum Rzymu. My zdecydowaliśmy się jednak na transport samochodem do stacji metra EUR Magliana, gdzie zostawiliśmy samochód na cały dzień. 12h kosztuje 1,5€, a 12-24h 2,5€. Podjechaliśmy tam około 9 rano i musieliśmy czekać, aż jakieś auto wyjedzie żeby dostać wolne miejsce. Trwało to ok. 15 minut, ale się udało. Dlatego warto być tam wcześniej.
Trochę się naczytaliśmy, że w Rzymie giną samochody i że jest niebezpiecznie. To prawda, jeżdżą jak szaleńcy, ale na tym parkingu nic złego się nie stało z naszym autem, więc możemy go polecić.

Kupiliśmy bilety całodniowe i wskoczyliśmy do metra, którym dojechaliśmy do stacji Koloseum. Stamtąd ruszyliśmy w stronę centrum, gdzie musieliśmy odebrać bilety na Audiencję dla Nowożeńców.


Później wybraliśmy się na Campio de' Fiori. Czytając o nim w przewodniku myśleliśmy, że to będzie ogromny plac i trochę byliśmy zaskoczeni widząc tak niewiele stoisk. Pełen kolorów, zapachów, głosów zrobił na nas bardzo miłe wrażenie.

Kupiliśmy sobie sałatkę owocową, której cena wahała się od 2 do 3€. Można tam także kupić świeżo wyciskane soki z np. granatu. 


Czy ktoś z Was zgadnie co to za owoc?


Stwierdziliśmy również, że kupimy sobie czerwony pieprz, trudno dostępny w Polsce, ale to był wielki błąd. Gdy tylko przyjechaliśmy do domu okazało się, że zalęgły się w nim robaki... Ble. I stało się to raczej jeszcze na targu - podczas podróży był szczelnie zamknięty, dlatego uważajcie, jeśli chcecie kupować tam przyprawy. 

Kolejnym przystankiem była Piazza Navona - plac ten stoi na ruinach stadionu Domicjana. Znajduje się tu Fontanna Czterech Rzek autorstwa Berniniego. Została połączona ze stojącym w środku egipskim obeliskiem i jest symbolem 4 rzek z 4 kontynentów: Nilu, Dunaju, Rio de la plata i Gangesu.



Znajdują się tu jeszcze 2 mniejsze fontanny - fontanna del Moro oraz fontanna Neptuna.


Później skierowaliśmy się w stronę Watykanu, żeby wiedzieć, którą drogą dotrzeć tam następnego dnia, na audiencję. Po drodze zobaczyliśmy Zamek św. Anioła. W historii Włoch pełnił różne funkcję - zbudowano go jako mauzoleum cesarza Hadriana, ale później włączony został w mury obronne, pełnił rolę fortecy, więzienia, a obecnie pełni funkcję muzeum watykańskiego.
Skąd wzięła się taka dziwna nazwa? W VI wieku Rzym nawiedziła epidemia. Podobno pod koniec zarazy nad zamkiem ukazała się postać anioła, który chował miecz. Na pamiątkę tego papież Grzegorz I Wielki zmienił nazwę mauzoleum na Zamek św. Anioła.


W drodze na Zamek zobaczyliśmy również kościół San Salvatore in Lauro, gdzie mieści się kilka relikwii św. Ojca Pio oraz rzeźba Pana Jezusa niosącego krzyż z pomocą Ojca Pio.



Widzieliśmy też Schody Hiszpańskie, niestety nieczynne z powodu remontu (okazało się później, że otwarte zostały następnego dnia). Zostały zniszczone przez turystów, a sponsorem remontu była firma Bulgari. Na szczycie schodów znajduje się kościół Trinita dei Monti. Nazwa pochodzi od ambasady hiszpańskiej, która znajduje się w pobliżu.  


W planie naszej wycieczki znalazła się także najpopularniejsza fontanna w Rzymie - Fontanna di Trevi. Jej nazwa wiąże się wg legendy z dziewczyną o imieniu Trevia, która odkryła źródło wody, skąd potem zbudowano akwedukt prowadzący do fontanny.


Nie mogliśmy także nie zobaczyć najlepiej zachowanej budowli starożytnego Rzymu - Panteonu. Powstał w 125 r. jako świątynia wszystkich bogów.  Wejście do Panteonu jest darmowe.


Ostatnim naszym przystankiem było Koloseum. Kolejki do kas były bardzo długie, ale stwierdziliśmy, że zaryzykujemy i podejdziemy do krótszych kas, w których możliwa była tylko płatność karta kredytową. Daliśmy zwykłą kartę płatniczą i też zadziałała - zyskaliśmy na czasie. :)

Ceny biletów do Koloseum:
12€ osoba dorosła
7,5€ mieszkańcy Unii Europejskiej w wieku 18-25
Mieszkańcy Unii Europejskiej poniżej 18 roku życia mają darmowe wejście.
W pierwszą niedzielę miesiąca zwiedzanie Koloseum jest za darmo dla wszystkich.


Z tym biletem możemy wejść również do Forum Romanum, do Palatynu i na aktualne wystawy muzeum

Potem za to czekaliśmy dłuższą chwilę aby wejść do środka.


Musicie uważać. Przy wejściu do Koloseum obowiązuje kontrola, jak na lotnisku. Nie wolno wnosić żadnych płynów, dezodorantów, gazów pieprzowych itd. itp. Problemem jest też brak znajomości j.angielskiego u strażników oraz ich nerwowe i niemiłe podejście. Bezradni turyści nie wiedzą, co mają robić, strażnicy się denerwują, a okazuje się po prostu, że dezodoranty, butelki z napojami itp. muszą zostać wyrzucone przez ich właścicieli, którzy nie wiedzą gdzie. Strażnik się denerwuje i wskazuje wyjście i robi się wielkie zamieszanie.

Później zwiedziliśmy Forum Romanum. Zdjęcia w książkach, czy internecie nie oddają całego jego uroku. Najstarszy plac miejski w Rzymie pełen świątyń, łuków i kolumn zachwyca starożytną architekturą.





Całe zwiedzanie zajęło nam 11 h. Było naprawdę intensywne, a cały Rzym przeszliśmy pieszo. :) Pogoda nam dopisała, a w głowie kłębią się pozytywne wspomnienia. Na pewno tam wrócimy!


Byliście w Rzymie? Co urzekło Was w nim najbardziej?

M&M

22 komentarze:

  1. Jeszcze do Rzymu nie dotarłam, chociaż bardzo bym chciała. Może na emeryturze mi się to uda. Póki co w planach na przyszły rok mam ekspolorwanie dogłebniej Anglii. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Ty do Rzymu nie dotarłaś, a my do Anglii :< może kiedyś się zamienimy :)

      Usuń
    2. Ojjjj tak przydałoby się nieco słoneczka, bo od mgły już mnie mdli ;).

      Usuń
  2. my planujemy wybrać się do Rzymu na jakiś przedłużony weekend, bo w jeden dzień to straszny maraton zwiedzania jest, tak jak u Was. ;) ale widzę, że i tak baaardzo dużo udało się Wam zobaczyć. :) mnie tam ciągnie bardzo, ale ciągle coś nam staje na przeszkodzie, ostatnio głównie niestety finanse. ;/
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, maraton, ale lepsze to niż nic :D
      jakże by to bylo piękne wygrac w totolotka i móc podróżować gdzie tylko dusza zapragnie :)

      Usuń
  3. W Rzymie byłem ponad dekadę temu... siedzieliśmy tam dwa tygodnie i mam wrażenie, że dużo nam jeszcze zostało do obejrzenia ;) Też spaliśmy na kempingu, lecz jeszcze dalej - w Bracianno, skąd dojeżdżaliśmy pociągiem. To były jeszcze czasy, że Forum Romanum było darmowe przez całą dobę... za bilet z Koloseum zwiedzało się tylko Palatyn. I widać też znak nowych złych czasów, gdy przy wejściu do muzeów kontrola jak na lotnisku - ale podczas mojej wizyty też już się czuło oddech nienormalności, bo istniało duże ryzyko zamachu w metrze (to było jakiś czas potem po Londynie), więc po mieście jeździłem z duszą na ramieniu ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też się trochę baliśmy, szczególnie, że wszędzie pełno policji. Ale do odważnych świat nalezy :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. Wspaniała rzymska przygoda. Widziałem wszystkie te miejsca, o których tu piszecie. Największe wrażeni? Watykan i spacer po dachu bazyliki. Do Koloseum wówczas wchodziło się tak normalnie, bez biletów i kontroli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez byliśmy tylko jeden dzień w Rzymie, stanowczo za mało i mam nadzieje na dłuższy powrót. Tyle atrakcji zostało jeszcze do obejrzenia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się miło ogląda "ciepłe" zdjęcia, czyli ciepłe miejsca w grudniu :) Koloseum bym chętnie zobaczyła. Nigdy nie byłam w Rzymie. Chętnie pojade, ale nie jest na mojej liście "pierwszeństwa" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach Rzym...niespełnione marzenie...może uda się mi tam pojechać w przyszłym roku ;) Czy owoc, który pokazujesz to bergamotka? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Pokazał nam ją Polak pracujący na jednym z tamtejszych stanowisk :)

      Pozdrawiamy :)

      Usuń
    2. Super! Gdyby pomarańczka bergamotka (bo to wbrew pozorom odmiana pomarańczy ;) nie byłoby earl grey'a. Za to nie zetknęłam się z dodawaniem świeżej bergamotki do jedzenia, np jako otartej skórki. Pewnie we Włoszech, gdzie się ją uprawia trafia również na talerz a nie tylko do filiżanki ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Jetsem ogromną fanką Earl Grey'a, dlatego zainteresowalam się tym owocem :) Nie wiem, jak jeszcze wykorzystują ja Włosi, ale zdziwiło mnie, że jest tak podobna do limonki :)
      Pozdrawiam,

      Magda :)

      Usuń
    4. nie było innej opcji, moja mama musiała ro zgadnąć :D

      Usuń
  8. 1 dzień na Rzym to chyba bardzo mało, ale chyba te najważniejsze punkty udało się zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. baaardzo malo, ale cieszymy sie, ze w ogole :)

      Usuń
  9. oj, szkoda tego czerwonego pieprzu, to jedna z moich ulubionych przypraw :(
    byłam w Rzymie zaledwie przez kilkanaście godzin, ale miło wspominam tę wizytę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak na jeden dzień, to i tak sporo zobaczyliście. Wiecie już, że to piękne miasto i warto do niego wrócić. Moje oglądanie miasta trwało 4 dni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam przekonana, że ten owoc to zielony grejpfrut, ale widzę po komentarzach że to jednak nie to :D Szkoda, że ta historia z pieprzem skończyła się tak... niesmacznie. Nie wiem, czy kiedykolwiek jadłam czerwony pieprz. Sporo udało się Wam zobaczyć! Większość miejsc widziałam, ale o dziwo na przykład nie zwiedzałam Koloseum ani nie widziałam Panteonu (to pierwsze celowo, to drugie jakoś samo tak wyszło :D ). Rzym uwielbiam i chciałabym tam wrócić. To piękne i wyjątkowe miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marzy mi się wizyta w Rzymie :). Bardzo zachwyciły mnie zdjęcia z Forum Romanum, klimat tego miejsca musi być na żywo niezwykle wyjątkowy!

    OdpowiedzUsuń