poniedziałek, 17 listopada 2014

Szczeliniec Wielki

Szczeliniec Wielki to kolejna góra należąca do Korony Gór Polski i znajduje się w Parku Narodowym Gór Stołowych.
Wybraliśmy się tam jeszcze w październiku i choć pogoda może nie wydawała się świetna to była idealna na góry - nie za ciepło i nie za zimno.

Żeby dojechać do Szczelińca trzeba udać się najlepiej w stronę Dusznik-Zdroj i na światłach skręcić w stronę Karłowa. Droga niestety nie jest zbyt dobrze oznaczona, ale "jakoś" się dojedzie :)


W Karłowie mnóśtwo jest parkingów płatnych. My zalecamy jechać trochę dalej, minąć te wszystkie znaki z opłatami i zaparkować na parkingu po prawej stronie (jadąc od strony Dusznik), który jest bezpłatny.


Po pozostawieniu samochodu na parkingu musimy cofnąć się kawałek do płatnego parkingu, z którego można spokojnie już iść na Szczeliniec.


Droga jakiś czas temu została wykostkowana. Po drodze można zobaczyć mnóstwo straganów z pamiątkami i wszelakim jedzeniem typu serki górskie czy pajda ze smalcem.


Wejście na Szczeliniec jako tako jest darmowe. Informacja o opłatach znajduje się już na dole - po wejściu na szczyt i minięciu schroniska można wrócić inną trasą, która jest właśnie płatna (ale może i bardziej urokliwa?).



Jednak nie wszyscy chcą kupić bilety i wracać inną drogą. Dlatego podczas naszego wejścia spotkaliśmy sporo osób idących "pod prąd".


Charakterystyczną cechą wchodzenia na Szczeliniec są schody - chyba jeszcze nie spotkaliśmy się z górą, na która wchodzi się w ten sposób. Schodków jest 665 i zostały zbudowane w 1814 roku.









"Pierwsze potwierdzone ślady bytności na szczycie ludzi datują się na rok 1576. Anonimowi mnisi wyryli wtedy na skale zwanej Fotelem Pradziada napis IHSV 1576. Podczas wojny trzydziestoletniej (16181648) skały Szczelińca prawdopodobnie służyły jako schronienie prześladowanym protestantom. W XIX w. szczyt stał się już ogólnie znaną atrakcją turystyczną. Odwiedziło go wiele znanych osobistości, m.in. Johann Wolfgang von Goethe."
(źródło: Wikipedia)



W Schronisku można zjeść różne potrawy i napić się czegoś ciepłego. Niestety obsługa nie zachwyca - Magdzie zwrócili uwagę, że robi zdjęcia, które są przecież dostępne na stronie internetowej (odsyłamy), a pytając, czy jest piwo bezalkoholowe kelner popatrzył na półkę, stwierdził, że nie i że nigdy nie było. Po czym spojrzeliśmy na lodówkę i nastąpiło "cudowne odnalezienie" piwa.


Mijając schronisko można przejść do wyżej już wspomnianej powrotnej trasy, która jest płatna.





Atrakcją powrotu jest przede wszystkim piekiełko, do którego najpierw trzeba długo schodzić, by potem wspinać się z powrotem "do nieba". Ciekawostką tego miejsca jest to, że kręcony tam został film "Opowieści z Narni: Książę Kaspian."






Po drodze mijamy kilka miejsc widokowych:



Tak wyglądał Szczeliniec po zejściu:


A to widzieliśmy przed wejściem: 


Krótko mówiąc - pogoda zmienną jest, szczególnie w górach :) 
Pozdrawiamy Panie w szpilkach i miniówkach, które mijaliśmy po drodze ;]


niedziela, 2 listopada 2014

Orlica

Górę Orlicę było nam ciężko znaleźć. Mylnie myśleliśmy, że znajduje się w Pieninach, bo tam jest schronisko o tej samej nazwie. A ona stoi sobie w Sudetach, kilka kroków nieopodal słynnego z szaleństw narciarskich Zieleńca :)

W samym Zieleńcu również znajduje się schronisko o tej samej nazwie, co jest następnym mylnym znakiem na drodze do szczytu.
My jechaliśmy do Zieleńca od strony Dusznik Zdrój i samochód zostawiliśmy na parkingu "widokowym", po lewej stronie, jeszcze przed samą miejscowością.


Potem szliśmy ulicą w stronę Zieleńca.


A na zakręcie dojrzeliśmy słup ze szlakami.



Podejście jest całkiem łatwe, nie zmęczyliśmy się zbytnio.



Po 30 minutach dotarliśmy do poniższego miejsca. Niebardzo wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. 



Znaki wskazywały "Vrchmezi", ani słowa o Orlicy, która ma 1084 m n.p.m. Były trzy drogi- jedna w krzaki, druga troszkę w dół i trzecia, którą przyszliśmy.  Na szczęscie z naprzeciwka, z tego "troszkę dołu", szły dwie kobiety, które również szukały szczytu. Zdecydowaliśmy się pójść w krzaki ;)


Po minucie odsłonił nam się szczyt. Szkoda tylko, że poniżej na znakach w ogóle nieoznaczony. 



21.09.2012 r. na szczycie odsłonięto poniższy pomnik. Upamiętniał zdobycie wierzchołka przez Fryderyka Chopina (który w Dusznikach-Zdrój przebywał w sanatoriach, miał więc niedaleko) oraz Johna Quincy Adamsa - późniejszego prezydenta USA (ciekawe co go do Polski zagnało ;) ). 

Przed wojną góra była często zdobywana przez turystów i znajdowało się tutaj schronisko. 

Pomnik w kształcie trójkątnej piramidy wykonany jest z chińskiego granitu.  Szkoda, że pomysłodawca pomnika nie wybrał materiałów z czeskich lub polskich kopalń tego surowca.
Pewnie jak zawsze o wyborze chińszczyzny zadecydowała cena. 

Na szczycie zabrakło rownież informacji, że góra należy do Korony Gór Polski. 


Ze szczytu nie ma widoków - jest obrośnięty drzewami i krzakami ;) 
Za to z parkingu, na którym zostawiliśmy samochód było całkiem inaczej. 



Pozdrawiamy!

M&M