niedziela, 17 stycznia 2016

Zajazd pod Kłobukiem - Małdyty


Zajazd pod Kłobukiem to restauracja oraz hotel położone na Mazurach, nieopodal drogi krajowej nr 7. Miejsce to stało się słynne na całą Polskę przez udział właścicieli w Kuchennych Rewolucjach. Jeśli macie ochotę obejrzeć zmagania Magdy Gessler z tą restauracją to kliknijcie tutaj


My zawitaliśmy tam w lipcu, po prawie 100 km trasy zdecydowaliśmy się również na wzięcie pokoju hotelowego - pokój 2-osobowy z osobnymi łóżkami (małżeńskich już nie było), łazienką oraz śniadaniem kosztował nas 170 zł. 
Niestety nie mamy zdjęć pokoi, ale możecie je zobaczyć na stronie internetowej zajazdu: http://www.klobuk.pl/start.php . W pokojach był mały stolik (na nim 2 butelki małej wody, garść cukierków), wspomniane 2 łóżka i mały telewizor. Niestety bardzo brakowało nam czajnika z wodą - nie mieliśmy jak zrobić herbaty. W łazience były ręczniki, suszarka do włosów oraz miniaturowe kosmetyki. 
Rowery zostawaliśmy na podwórku, zapięte do siebie. W nocy na parkingu hotelowym był stróż i obiecano nam, ze będzie zerkał również na nasze pojazdy.

Po rozpakowaniu się i prysznicu zeszliśmy na kolację. 







Magda Gessler zmieniła wystrój restauracji, pasiaste tapety i lustra miały nieco ożywić sale. Dla nas było tam jednak trochę zbyt ciemno. 


Mateusz zdecydował się na polecany przez kelnerki podpiwek. Niestety na początku brakowało nam trochę czekadełka - wg opinii panujących w internecie czekadełko jest - dlaczego więc my go nie dostaliśmy? :(


Było już późno dlatego zdecydowaliśmy się na niewielkie dania. Zdecydowaliśmy się spróbować słynnych skórek ziemniaczanych, którymi zachwycała się Magda Gessler. Fakt, to coś nowego, ale nam nie smakowały tak bardzo - były przesolone.


Magda, fanka makaronów, wybrała pappardele z borówkami. Niestety miał niewiele sosu - miejscami był "suchy", a co gorsze - Mateusz już dawno dostał swoje zamówienie, a Magda musiała czekać :(


Płat z lina w sosie kurkowym z gumisiem - to danie zagościło na talerzu Mateusza. Ryba i sos były dobre, ale gumisie - klejowate i bez smaku. 


Nazajutrz zjedliśmy w zajeździe również śniadanie, które było w cenie pokoju. Każdy z nas dostał talerzyk z kilkoma plastrami szynki, serem, twarożkiem oraz kilkoma kromkami chleba. Do tego można było zamówić filiżankę kawy/herbaty. Niestety, w cenie była tylko jedna porcja napoju.

Generalne wrażenie z pobytu w tym miejscu jest średnie - część jedzenia była dobra, inna niestety mogła być lepsza.

Pozdrawiamy!

Magda & Mateusz

4 komentarze:

  1. Lubię oglądać Kuchenne Rewolucje, wówczas jedne miejsca od razu mnie ciągną, żeby tam pojechać, a inne nie. Tutaj jakoś mnie nie zachęcili.
    Pooglądałam stronę internetową zajazdu i stwierdzam, że cena noclegu wydaje się niezbyt niska, a do tego jest dopłata do klimatyzacji i liche śniadanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej dla mnie to miejsce jest zbyt pstrokate, chyba nie czułabym się tam najlepiej. Skórki wyglądają apetycznie, szkoda, że ktoś był zakochany i przesolił:)

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę, że ciągle na szlaku Kuchennych Rewolucji jesteście. ;) miejsce faktycznie wydaje się dość ciemne, a i ceny nie są najmniejsze, podobnie z noclegiem. ale jedzenie wygląda całkiem nieźle, taką rybkę chętnie bym wsunęła. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Średnio zachęcające miejsce, ale podejrzewam, że mając w nogach 100 km nie ma zbyt wielkich chęci do szukania czegoś o wyższym standardzie lub niższej cenie. Dobrze wiedzieć, ze planując wypad w tamte rejony lepiej ominąć to miejsce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń