środa, 7 maja 2014

Włochy - Werona

Kto oglądał "Listy do Julii" zna to miasto z planu filmowego. Będąc na wycieczce objazdowej we Włoszech, jednym z miast, w którym się zatrzymaliśmy była Werona, miasto leżące w północno-wschodniej Italii.

Przypadkowo miejsce parkingowe dla samochodu znaleźliśmy obok Bazyliki Św.Zenona. Pewnie gdybyśmy tam nie zaparkowali to nie mielibyśmy pojęcia o tym kościele :P


Znajduje się tu słynny portal z XII wieku, na którym przedstawione są sceny z Księgi Rodzaju, Nowego Testamentu oraz dwie związane z królem Teodorykiem (twórca państwa ostrogockiego w Italii).



Ciekawą budowlą w Weronie jest Arena, zabytkowy amfiteatr z czasów Rzymskich. Jako, że na zwiedzenie miasta mieliśmy tylko kilka godzin, nie zwiedziliśmy tego miejsca. Podziwialiśmy ją tylko z zewnątrz.



(to zdjęcie środka z daleka)

Pod Areną spotkać można było miejskich grajków, mimów oraz lewitujących "Arabów"



Tu znajdują się domy bohaterów dramatu Szekspira "ROMEA i JULII". Odwiedziliśmy dom Julii Capuletti, gdzie, pod słynnym balkonem znajduje się jej posąg. Legenda głosi, że kto dotknie piersi pomnikowej dziewczyny pokocha miłością jedyną. Żeby dopomóc naszej miłości odczekaliśmy kilka minut w kolejce aby dotknąć piersi :P :).




W bramie podwórkowej prowadzącej do domu Julii, turyści zostawili tysiące liścików z prośbą o szczęście w miłości (zapewne stało się to popularne po nakręceniu filmu). Liściki najczęściej przyklejają do ścian za pomocą gum do żucia. Zwyczaj ten lekko szpeci to miejsce.


Jako, że w Weronie byliśmy w porze letniej co jakiś czas uzupełniliśmy zapas wody w miejskich wodopojach.

Na głównym placu miejskim Plazza delle Elbe, znajduje się fontanna Madonny zbudowana z fragmentów term, z czasów cesarstwa Rzymskiego.




Na placu tym znajduje się malutki targ, gdzie dla ochłody zjedliśmy kubek świeżych, zimnych owoców (truskawki, kokos, mango, winogrona, arbuz, melon), a wszystko to za 2 euro :)


Oprócz tych kilku miejsc atrakcją główną był spacer po sklepach, do których Mateusz wchodził tylko dlatego, że była klimatyzacja.

Na koniec dnia zjedliśmy posiłek w małej włoskiej restauracji. Próbowaliśmy włoskich makaronów, lasagne, pizzy. Jednak oboje stwierdziliśmy, że włoskie restauracje dobre są tylko Polsce i Niemczech.


To była darmowa przystawka:



Warto pamiętać, że w większości restauracji we Włoszech do rachunku doliczana jest obsługa - wynosi ona zazwyczaj 1,5 € za osobę. Niestety nie da się z niej zrezygnować.

Przepraszamy za jakość zdjęć, ale będąc w Weronie nie wiedzieliśmy jeszcze, że będziemy prowadzić bloga :-)
Link do mapki: kliknij tu.

Pozdrawiamy!


10 komentarzy:

  1. Interesujące miejsce. Ładne zdjęcia. No tak, tych lewitujących to można spotkać chyba wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. I dali mi zdjęcie pizzy na koniec jak ja taka głodna jestem! Wielkie dzięki! Naprawdę :) Dobrze, że są takie małe to aż tak nie kłują w oczy :P Ładna się wydaje ta Werona!

    OdpowiedzUsuń
  3. My byliśmy w ubiegłym roku w Paryżu podczas upałów i dobrze, że na ulicy można było uzupełnić zapasy wody pitnej za darmo, bo nie wiem ile musielibyśmy zapłacić za picie do woli dla 4 osób ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Budapeszcie uzupełnienie płynów czyli po prostu kupno napoju w miejscach uczęszczanych turystycznie kosztowało po prosto krocie ! za NESTEA należało zapłacić nieco ponad 12 zł.

      Usuń
    2. no niestety, sklepy bardzo na tym zarabiają, a niektórych ludzi po prostu nie stać na tak drogie napoje :(

      Usuń
  4. A czy moglibyście dodawać większe zdjęcia? Lepiej by się oglądało, a jest co:) Pozdrawiam.
    http://lifegoodmorning.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dawno temu byłem w tym mieście. Bardzo mi się podobało...
    Niestety zdjęć brak. Tym bardziej miło, że u Was sobie pooglądałem obrazki z Werony. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. My Werone odwiedzilismy poznym wieczorem wracajac z Toskanii do Polski, widac bylo ze dopiero rozpoczyna sie tam nocne zycie. Kiedy dotarlismy pod dom Julii byl juz zamkniety, spoznilismy sie jakies pol godziny dlatego tez balkon musielismy podziwiac zza zamknietej bramy. Fajnie byloby zobaczyc to miasto w swietle dziennym.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam "Listy do Julii" i to parę razy:) Bardzo lubię ten film, a Werona jest jednym z moich ulubionych Włoskich miast

    OdpowiedzUsuń