sobota, 17 czerwca 2017

Dolina Baryczy

Na hasło "WEEKEND MAJOWY" miliony Polaków reaguje tak samo: "Trzeba by zebrać ekipę,  gdzieś wyskoczyć, coś pozwiedzać, coś ugrillować, coś wypić, coś poimprezować" - my również zaliczamy się do tych MILIONÓW Polaków :).
Z tym, że dodać należy jeszcze jedno "trzeba by": mianowicie trzeba by było pojeździć na rowerach.  Tak zrodził się pomysł weekendu majowego nad Doliną Baryczy.



 Wraz z czwórką znajomych, zapalonych rowerzystów, zaczęliśmy organizację majówki. 
Planowanie długiego weekendu zaczęliśmy już w marcu ... i ku naszemu zdziwieniu większość agroturystyk, pensjonatów i domków letniskowych nie miało już wolnych miejsc. Jako cel wybraliśmy okolice Milicza. Po wykonaniu kilkudziesięciu telefonów udało nam się zarezerwować nocleg w domku letniskowym nad stawem - kontakt: www.ostojamilicz.com.pl.  Właściciele dysponują 10 domkami: 5 z nich znajduje się na ostoi konika polskiego w Miliczu, a pozostałe 5 nad stawem w małej miejscowości Koruszka. My trafiliśmy właśnie do Koruszki i wcale tego nie żałujemy, a wręcz szczerze polecamy tania opcję noclegową 160zł/dobę - domek dla max. 6 osób (3 podwójne łóżka). 


Domki letniskowe znajdują się nad stawem w Koruszce, łowienie ryb w stawie oficjalnie zabronione. Wokół domków znajdują się miejsca do rozpalenia ogniska - gdzie nikomu nie przeszkadza siedzenie do nocy i korzystanie z łona natury :)



W Koruszce jedna z agroturystyk słynie z hodowli alpaków, przy odrobinie szczęścia można sobie z ulicy pooglądać zwierzątka :)

Atrakcją turystyczną ostoi w Miliczu są konie, które swobodnie, z zaprzężoną karocą lub wraz ze swoimi jeźdźcami biegają wokół stawu. Naszym znajomych dzięki uprzejmości właściciela udało się nawet troszkę pogalopować.  


Wyjazd poprzedziliśmy zakupem mapy "Dolina Baryczy, stawy Milickie cz. wschodnia i cz. zachodnia", na której naniesione zostały szlaki piesze, kajakowe i rowerowe. Dodatkowym atutem tej mapy są wyszczególnione najważniejsze atrakcje turystyczne. Jeżeli jednak ktoś nie ma mapy to nie musi się tym zbytnio przejmować - tereny wokół Milicza zostały fenomenalnie przygotowane pod turystykę rowerową. Mapy, oznaczenia szlaków, ciekawostki przy trasach, perfekcyjnie przygotowane i bezpieczne ścieżki rowerowe. 

Trasą rowerową która najbardziej przypadła nam do gustu była trasa dawną kolejką wąskotorową. Co kilka km przy trasie znajdują się zadaszone "MOR-y" - miejsca odpoczynku rowerzystów. Na niektórych stacjach eksponowane są nieużywane już dzisiaj pociągi. Niezapomniany klimat nadają ścieżce szlabany kolejowe, krzyże św. Andrzeja oraz tablice informujące o stacjach kolejowych.
Sentyment do tras rowerowych znajdujących się na dawnych trasach kolejowych mamy po podróży poślubnej, gdzie zwiedzaliśmy Parenzanę link do relacji: TUTAJ.













Istnieje także możliwość popływania kajakami, my nie skorzystaliśmy, ale pomimo niezbyt ciepłej pogody widzieliśmy mnóstw osób pływających po rzece Barycz.  


W Miliczu znajduje się kościół z 1714 roku, który również zrobił na nas ogromne wrażenie. We wnętrzu znajdują się dwa potężne, trzypiętrowe empora. 
fot. z portalu Wikipedia

Podczas jednej z wypraw pomimo mapy i oznaczeń szlaków zmęczenie po grillowaniu do późnych godzin zrobiło swoje i omyłkowo zamiast trasy rowerowej wybraliśmy trasę pieszą biegnącą wzdłuż rzeki Barycz. Jednak pomimo wysokich traw daliśmy sobie radę. 



Jedną z bardziej popularnych ścieżek jest prowadząca między stawami trasa Ruda Milicka - Nowe Grodzisko.











Dolina Baryczy to oaza ryb słodkowodnych. W miasteczku znajduje się również duże akwarium, w którym pływają wszystkie rodzaje ryb pochodzących z tego regionu. Mega atrakcja dla dzieci, które przez szybę obserwować mogą pływające karpie, szczupaki, karasie, liny, sandacze itd. 








W Miliczu, na ul. 1 Maja, zaraz obok tego pięknego kościoła, polecić możemy cukiernię "Familijną", w której też udało nam się zasmakować lokalnych specjałów. 




Na pochmurne dnie zamiast pedałowania rowerkami wybraliśmy zwiedzanie muzeum bombki.
Pierwsza myśl po zobaczeniu szyldu muzeum nie była zbyt entuzjastyczna - "pewnie jakaś atrakcja dla starszego pokolenia" - ale tym razem stereotypy okazały się mylące. "Stara bombkarnia" - to świetne muzeum, doskonale zaopatrzone, znajdujące się w wyremontowanych budynkach po byłej fabryce bombek. Wstęp do muzeum to jedyne 7 zł. Dużym atutem tego miejsca jest przewspaniała obsługa i bardzo kompetentna Pani Przewodnik, która z pasją opowiadała o dziejach tego miejsca. Oprócz muzeum w budynku dawnej fabryki znajduje się również przepyszna kawiarnia.  Po wizycie w tym muzeum na bombki będzie się patrzeć odmienionym okiem. Magia bombek tak na nas podziałała, że w następne święta Bożego Narodzenia na naszej choince zawiśnie pamiątkowa ręcznie robiona bombka z Milicza. Poniżej kilka zdjęć przedstawiających muzeum oraz najciekawsze okazy.



Polecamy przepyszne ciasta, nas ujęło brownie :)




















Turystyka po Polsce to dla nas również zwiedzanie restauracji, w których odbywały się Kuchenne Rewolucje, tym razem odwiedziliśmy położoną ok. 30km od Milicza restaurację "Karpiówka" w Odolanowie relacja TUTAJ.

W następnej notce postaramy się zachęcić Was do odwiedzenia jednej z lepszych smażalni ryb w jakich kiedykolwiek byliśmy "Smażalnia u Bartka"

Pozdrawiamy M&M

4 komentarze:

  1. Daliście gotowy przepis na kilkudniowy wypad rowerowy. Może szkoda, że nie przed weekendem czerwcowym, może ktoś by skorzystał. Świetny pomysł, ciekawie oznakowane trasy i dużo atrakcji. Dolina Baryczy to miejsce, które też mam w planach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wypad!
    Ależ ktoś miał pomysł na kawiarnię! Bombki ogórki widzę po raz pierwszy ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kapitalny pomysł na wyjazd weekendowy. Zachwycił mnie kościół szachulcowy. Lubię taką architekturę.
    A bombki bombowe. Taką z napisem Honda, chętnie bym kupiła. Świetna relacja i przepiękne zdjęcia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że cudownie spędzony czas! Bombki świąteczne : chętnie bym się na jakąś zdecydowała. Byłam kiedyś w York w takim sklepie i do dziś żałuję, że wyszłam z pustymi rękoma.

    OdpowiedzUsuń