niedziela, 22 września 2019

Kaszubska Marszruta cz.1 - Swornegacie - Chociński Młyn - Małe Swornegacie - Drzewicz - Swornegacie



Trasa o długości 22,5 km, w sam raz na popołudniową przejażdżkę.
Do Swornychgaci przyjechaliśmy przed południem - trochę zmęczeni wstawaniem w środku nocy postanowiliśmy się przespać, zjeść i dopiero ruszyć w trasę, dlatego pierwsza była dość krótka :)

Swornegacie - Chociński Młyn - Małe Swornegacie - Drzewicz - Swornegacie - 22,5 km



Trasa w 3/4 pokrywała się z żółtym i czerwonym szlakiem Kaszubskiej Marszruty


Wycieczkę rozpoczęliśmy w Swornychgaciach - na wylocie miejscowości wjechaliśmy na ścieżkę i prowadziła nas aż do Chocińskiego Młyna  - częściowo wzdłuż drogi, częściowo przez las, a dopiero przed samym Chocińskim Młynem, około 200-300 metrów drogą asfaltową, ale to zaledwie kawałek.






To była nasza pierwsza przejażdżka Kaszubską Marszrutą i byliśmy pod ogromnym wrażeniem - trasa świetnie przygotowana, bardzo dobrze oznaczona, bezpiecznie poprowadzona obok drogi asfaltowej.






W Chocińskim Młynie odbiliśmy na Małe Swornegacie. Po drodze zauważyliśmy drewnianą chatkę i toalety - miejsce przeznaczone dla turystów. Kaszuby są chyba największym rajem dla kajakarzy w Polsce, co rusz mijały nas busy z kajakami, a na rzekach widać było kolorowe kajaki. Można wziąć udział w spływie kilkugodzinnym, ale i kilkudniowym. Super sprawa :)




Co nas bardzo zdziwiło - byliśmy pewni, że na Kaszubach będzie płasko ;) a tu jednak od czasu do czasu jakaś górka się pojawiła i dawała w kość szczególnie Mateuszowi. Chociaż cały czas się zastanawiamy jak to jest, że Mateusz z przyczepką jeździ i tak szybciej od Magdy, która obciążenia nie ma ;P


Bardzo spodobały nam się tamtejsze lasy - takie czyste, bez zbędnych krzaków, gałęzi, śmieci.


Małe Swornegacie powitały nas zwodzonym mostem, który łączy Jezioro Charzykowskie z Jeziorem Długim.










Mieści się tu także mała plaża a obok całkiem obiecująco wyglądający bar.


Dalej postanowiliśmy odbić na Drzewicz - zjechaliśmy więc ze szlaku Kaszubskiej Marszruty i jechaliśmy dalej szlakiem pieszym czarnym.


No i tu zaczęły się piaski, ale na szczęście tylko na chwilę.




Jechaliśmy obok Dęba "Bartuś" - ok. 600-letniego drzewa, którego wysokość sięga 25 metrów, a jego obwód to ok. 670 cm!




W Drzewiczu wskoczyliśmy ponownie na trasy Kaszubskiej Marszruty i dotarliśmy do Swornychgaci.


Pierwszy dzień pobytu na Kaszubach należał do udanych - pogoda dopisała, trasy bardzo fajne :)

A co nas czekało później? Okaże się niebawem.

Pozdrowienia
M&M
                &K

3 komentarze:

  1. Piękne krajobrazy na twojej drodze podróżniczej

    OdpowiedzUsuń
  2. Swornegacie! Ileż wspomnień obudziłaś! Najpierw dostałam ataku śmiechu widząc pierwszy raz tę nazwę, potem dwukrotnie spędziłam tam wakacje ;)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze w latach 80-tych XX w. na tablicach w autobusach PKS widniał napis Swòrnégace lub Swòrnigace ;)

    OdpowiedzUsuń